Moje konto
login:
hasło:
Praca

Poszukiwany, poszukiwana

Marta Stus

artykuł pochodzi z Przeglądu Piekarskiego i Cukierniczego nr 09/2006

  Tym razem chodzi nie o gosposię (jak w polskim filmie sprzed lat, o tym właśnie tytule) ale o pracownika (pracowniczkę) w ogóle. Oficjalne statystyki podają, że w Polsce jest ponad 2,5 mln ludzi bez pracy (w maju br. stopa bezrobocia wyniosła 16,5 proc.). Jednak obserwacje wielu pracodawców świadczą o czymś zupełnie innym. Coraz częściej słyszy się głosy, że trudno o dobrego pracownika. Wiele wskazuje, że sytuacja szybko nie ulegnie poprawie.

  Zajmujemy się tą sprawą nie tylko dlatego, żeby zwrócić uwagę na to, że kolejny raz oficjalne dane statystyczne nie odzwierciedlają rzeczywistości. Brak dobrych pracowników będzie miał poważne konsekwencje dla biznesu w przyszłości.
  Jeszcze kilka lat temu, gdy właściciel firmy dawał w prasie ogłoszenie, że potrzebuje kierowcy, cukiernika czy piekarza, telefony długo dzwoniły niemalże non stop. Niektórzy przyznają się, że wyłączali na kilka dni aparat, żeby uwolnić się od nadmiaru kandydatów. Dziś już nie ma co o tym marzyć.
  Jeśli zgłasza się chętny do pracy to zwykle nie ma zawodowego przygotowania i nie tylko. Często - jak mówią pracodawcy (zbyt często jak na nasze Polaków aspiracje) i co potwierdziły wyniki tegorocznych egzaminów maturalnych (matury nie zdało aż 20 proc. młodzieży), kandydatom do pracy brak podstawowej wiedzy. Zdarza się, że maturzysta nie zna tabliczki mnożenia albo ma spore kłopoty z wyliczeniem procentów. Nawet gdy uczył się zawodu, to zwykle brakuje mu wiedzy fachowej i wielu umiejętności. Kandydatka na ekspedientkę nie wie, że klienta trzeba przywitać, umieć mu doradzić, zachęcić do następnej wizyty itd. O negatywnej selekcji przy naborze do nauki zawodu i wadach systemu nauczania zawodu mówi się od lat, ale niestety nie widać zmian na lepsze. Nic też nie wskazuje na to, by zainteresowanie zawodem piekarza czy cukiernika wśród młodzieży czy dorosłych wzrosło na tyle, by zapewnić napływ nowych pracowników.

  Przyjęcie nieprzygotowanego pracownika i wyszkolenie go nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Czas nauki to czas znikomej wydajności nie tylko nowicjusza. To także czas zabrany bardziej doświadczonym członkom załogi, którym powierza się opiekę nad stażystą. Ocenia się, że przyuczenie do pracy w cukierni może trwać kilka miesięcy. A koszty te mogą okazać się nie inwestycją a stratą. Ostatnio często zdarza się, że pracownik, gdy już pozna podstawy zawodu i wdroży się do pracy, pozna (czasem) tajemnice firmy opuszcza ją. Niewiele pomagają tu dobre warunki pracy, gdy za granicą płaca może być kilkakrotnie wyższa.
  Ocenia się, że z Polski w celach zarobkowych wyjechało w ostatnich dwóch latach ok. 1,5 - 2 mln ludzi. Z pewnością tych najbardziej dynamicznych, otwartych na zmiany, chętnych do nauczenia się nowych umiejętności, obsługi nowoczesnych maszyn, czasem nowego zawodu. Takich, o których chodzi każdemu przedsiębiorcy.
  Tę trudną dla pracodawców sytuację w coraz większym stopniu wykorzystują niepełnosprawni. Bywa, że sami zgłaszają się do firmy i proponują fikcyjne zatrudnienie za ekwiwalent pieniężny. Wszystko dlatego, że gdy firma przekroczy limit zatrudnienia 25 osób, zgodnie z obowiązującymi przepisami musi zatrudnić także niepełnosprawnych. Jeśli stanowią oni mniej niż 6 proc. załogi, do PFRON trzeba odprowadzać co miesiąc kwoty idące w tysiące zł. Tymczasem w piekarstwie i cukiernictwie, gdzie są piece a także inne urządzenia stanowiące potencjalne zagrożenie dla osoby niepełnosprawnej, zatrudnienie jej często wiązałoby się z dużym ryzykiem. Czy zatem należy "karać" właścicieli cukierni i piekarni za to, że nie robią czegoś czego na dobrą sprawę nie powinni robić?

  Mniej ludzi do pracy dla pracodawców oznacza konieczność podjęcia kroków, które pozwolą firmie mimo to nadal funkcjonować. Trzeba będzie przygotować się do wprowadzenia technologii, które wymagają mniejszych nakładów pracy ludzkiej (co wielu przedsiębiorców już czyni). Nie chodzi tu tylko o produkcję chleba. Brakuje przecież także ludzi do magazynów, kierowców, handlowców ze znajomością technologii i technologów z talentem handlowca, a także wielu, wielu innych profesjonalistów. Wszystko wskazuje na to, że w uznawanej za tradycyjną dziedzinie gospodarki jaką jest produkcja chleba i ciastek, żeby przetrwać i nadal rozwijać swoje firmy, trzeba będzie dokonywać dalszych zmian (inwestycji), które pozwolą na funkcjonowanie w coraz trudniejszych warunkach. Nie można przecież założyć, że konkurencja, która także odczuwa brak pracowników, presję rosnących kosztów i większych oczekiwań konsumentów, nie poradzi sobie lepiej z tą sytuacją.
  Brak dobrych pracowników może oznaczać konieczność podniesienia płac w bliższej lub dalszej przyszłości. Już słyszę jak większość przedsiębiorców stanowczo twierdzi, że to niemożliwe. Wiadomo, że każda firma ogranicza koszty i nie może płacić zbyt wysokich wynagrodzeń, zwłaszcza, gdy silna konkurencja i siła nabywcza konsumentów nie pozwala podnieść cen, gdy rosną inne koszty i firma stara się utrzymać rentowność na dotychczasowym poziomie.
  Można byłoby czekać aż pozapłacowe koszty pracy zostaną w Polsce obniżone, jednak nie wiadomo czy do tego czasu firma zdoła się utrzymać na rynku.

  Ekonomiści powiedzieliby chłodno, że sytuacja taka potrwa do czasu, aż nastąpi równowaga między popytem na siłę roboczą i podażą. Oznacza to, że trzeba będzie nie tylko podnieść wynagrodzenia, ale też - choć może dopiero w dalszej przyszłości - uatrakcyjnić ofertę pracy także w inny sposób (szkolenia, dodatkowe ubezpieczenie czy opieka zdrowotna). Wystarczy zajrzeć na fora internetowe, by się przekonać jakie są oczekiwania ludzi szukających pracy. Niedługo niemożliwe będzie znalezienie wykwalifikowanego pracownika za kilkaset zł miesięcznie. Od przedsiębiorców będzie zależało jak uda im się rozwiązać tę - na pewno nie ostatnią - sytuację kryzysową w skali swojej firmy. Jak uda im się zmobilizować ich organizacje, by pomogły znaleźć rozwiązania w skali branży.
  Na marginesie rozważań o sytuacji na rynku pracy rodzą się istotne pytania na temat działalności organizacji branżowych. Warto sobie odpowiedzieć na pytanie co zrobiły one, żeby choć poinformować władze jaka jest sytuacja na rynku pracy w ich branżach. Czy ze środowiska piekarzy i cukierników wyszły postulaty poprawy i sugestie dotyczące rozwiązań. Jeśli odpowiedź na te pytania byłaby pozytywna, trzeba odpowiedzieć także na pytanie dlaczego to nie przyniosło efektów i co należałoby zrobić, by interesy branży były należycie reprezentowane wobec władzy ustawodawczej i wykonawczej.

Katalog firm
Ogłoszenia
najnowsze
miesiarka masz..
miesiarka..
dzielarka..
miesiarka ibis..
wałkownica z..
dzieże do..
dzieże do ..
dzieże do..
miesiarka mac..
wałkownica..
miesiarka masz..
miesiarki masz..
dozownik ..
zmywarka..
miesiarka masz..
wałkownice do..
mieszałka vmi..
mieszałka xun..
miesiarka masz..
mikser tekno..
Strona główna | Regulamin portalu | E-mail | Reklama | Kontakt